Majowe kino ze szminką

Po ostatniej edycji KINA ZE SZMINKĄ w Kinie SOKÓŁ, która odbyła się 6 maja wróciłam całkowicie zmęczona, ale było warto. To już cykliczne wydarzenie, które przyciąga mnóstwo kobiet chcących spędzić wieczór w miłej atmosferze, czyli z filmem, bliskimi i konkursami.Tym razem na ekranach pojawił się długo wyczekiwany „Diabeł ubiera się u Prady 2”, więc już …

Aleksandra Poręba

Dietetyk i psychodietetyk, wspierająca zdrowe nawyki w realnym życiu.

Udostępnij wpis:

Po ostatniej edycji KINA ZE SZMINKĄ w Kinie SOKÓŁ, która odbyła się 6 maja wróciłam całkowicie zmęczona, ale było warto. To już cykliczne wydarzenie, które przyciąga mnóstwo kobiet chcących spędzić wieczór w miłej atmosferze, czyli z filmem, bliskimi i konkursami.

Tym razem na ekranach pojawił się długo wyczekiwany „Diabeł ubiera się u Prady 2”, więc już od początku było wiadomo, że frekwencja dopisze. I rzeczywiście, bo przed obiema salami od samego początku panował spory ruch, a przestrzeń wypełniły rozmowy, śmiech i energia, którą trudno opisać komuś, kto nigdy nie był na takim wydarzeniu.

Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w tym wieczorze jako partner wydarzenia i przygotować swoje stoisko. Panie mogły skorzystać z darmowych pomiarów składu ciała na wadze medycznej, czyli sprawdzić poziom tkanki tłuszczowej, masy mięśniowej, nawodnienia oraz masy kostnej. Każdy pomiar poprzedzała krótka ankieta, która pozwalała wykluczyć ewentualne przeciwwskazania i zadbać o bezpieczeństwo.

Prawdę mówiąc nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania.

Przez większość czasu przy stoisku ustawiały się kolejki, a rozmowy z kobietami płynęły praktycznie bez przerwy. Bardzo cieszyło mnie to, że Panie podchodziły do tematu zdrowia i swojego ciała z ciekawością, ale bez wstydu. Było dużo pytań, dużo szczerych rozmów i wiele razy widziałam ulgę po usłyszeniu, że liczba na wadze to naprawdę nie wszystko.

W pewnym momencie zainteresowanie było tak duże, że skończyły mi się przygotowane wcześniej karty pomiarowe. Nie ukrywam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo wydawało mi się, że przygotowałam ich naprawdę sporo. Ostatecznie uczestniczki otrzymywały wydruki bezpośrednio z wagi, które były w języku angielskim, dlatego proponowałam późniejszy kontakt ze mną, żebym mogła pomóc w interpretacji wyników i spokojnie wszystko wyjaśnić.

Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się też przepisy, które na co dzień dostają moi podopieczni w ramach współpracy. Przygotowałam ich naprawdę dużo, a mimo to zniknęły błyskawicznie. To był dla mnie bardzo miły sygnał, że kobiety coraz częściej szukają prostych i realnych rozwiązań, a nie kolejnych restrykcyjnych diet czy „cudownych metod”.

Główną atrakcją były vouchery ode mnie, które można było wygrać podczas losowania na sali kinowej. Myślę, że to świetna forma, żeby połączyć taki kobiecy wieczór z możliwością zadbania o siebie również później,  już bardziej indywidualnie.

Najbardziej zapamiętam jednak atmosferę tego wydarzenia. Te dwie godziny minęły mi dosłownie w kilka chwil. Było intensywnie, momentami bardzo dynamicznie, ale jednocześnie niezwykle przyjemnie.

Myślę, że jeszcze się tam zobaczymy na kolejnej edycji!