Lubię wydarzenia, na które wracam nie dlatego, że „wypada”, ale dlatego, że czuję, że to ma sens. Dla mnie takim miejscem jest Kino Kobiet organizowane w sieci Helios, bo to przestrzeń, w której kobiety przychodzą nie tylko na film, lecz także po doświadczenie, rozmowę i poczucie wspólnoty.Formuła jest prosta, ale dobrze przemyślana. Najpierw część eventowa, …
Lubię wydarzenia, na które wracam nie dlatego, że „wypada”, ale dlatego, że czuję, że to ma sens. Dla mnie takim miejscem jest Kino Kobiet organizowane w sieci Helios, bo to przestrzeń, w której kobiety przychodzą nie tylko na film, lecz także po doświadczenie, rozmowę i poczucie wspólnoty.
Formuła jest prosta, ale dobrze przemyślana. Najpierw część eventowa, w której partnerzy wydarzenia mają swoje stoiska, są konkursy, zdjęcia i dużo swobodnych rozmów, a dopiero później seans. To sprawia, że wieczór nie jest „wyjściem do kina”, tylko czymś pomiędzy spotkaniem towarzyskim a mini festiwalem.
Byłam tam już wcześniej, jednak po raz pierwszy wystąpiłam w pełni pod własną marką, co dla mnie było nie tylko organizacyjną zmianą, ale też symbolicznym krokiem w stronę większej samodzielności i odpowiedzialności za to, jak jestem postrzegana.
Najważniejsze było to, co działo się obok.
Na swoim stanowisku wykonywałam bezpłatne analizy składu ciała w ramach współpracy z kinem, co oczywiście przyciągało uwagę, bo konkretne liczby działają na wyobraźnię i dają szybki punkt odniesienia.
Jednak badanie było jedynie pretekstem do rozmowy, a nie celem samym w sobie.
To właśnie te kilka minut, kiedy ktoś po spojrzeniu na wynik mówił „to by się zgadzało, bo ja od miesięcy czuję się bez energii” albo „nie rozumiem, dlaczego waga stoi mimo że naprawdę się staram”, otwierało przestrzeń na coś głębszego. W takich momentach mogłam wyjaśnić, co te parametry oznaczają, kiedy mają znaczenie, a kiedy nie warto ich demonizować, oraz zaproponować dalsze kroki, jeśli widziałam, że problem wymaga szerszej diagnostyki.
Nie sprzedaję szybkich rozwiązań ani gotowych jadłospisów na wszystko, dlatego część rozmów kończyła się konkretną rekomendacją badań, część zaproszeniem na pełną konsultację, a część po prostu uporządkowaniem wiedzy i uspokojeniem obaw.
Dodatkowo w konkursie przed samym filmem można było wygrać aż dwa vouchery na konsultację, co sprawiło, że dla kilku osób to spotkanie nie będzie jednorazową rozmową przy stoisku, tylko początkiem dłuższej współpracy.
Kolor wrzosowy jako motyw główny
Motywem przewodnim był kolor wrzosowy, dlatego wiele kobiet przyszło ubranych w odcienie fioletu, co stworzyło spójną i bardzo charakterystyczną atmosferę. Przygotowałam naklejki nawiązujące do koloru wieczoru, które można było zabrać ze sobą, bo uważam, że takie detale – choć wydają się drobne – budują wizerunek osoby, która myśli całościowo o swojej obecności na wydarzeniu.
Nie chciałam być tylko partnerem wydarzenia. Chciałam być częścią tego wieczoru.
Dlaczego lubię te rozmowy
Za każdym razem uderza mnie to, że kobiety podczas tego wydarzenia są wyjątkowo otwarte, a pytania, które zadają, są konkretne i często bardzo osobiste. Być może wynika to z atmosfery, a być może z faktu, że kiedy specjalista wychodzi poza gabinet i staje w mniej formalnej przestrzeni, łatwiej jest zacząć rozmowę.
Dla mnie to ogromna wartość, bo marka osobista nie buduje się wyłącznie przez treści w internecie. Ona buduje się w bezpośrednim kontakcie, kiedy ktoś może sprawdzić, czy sposób, w jaki tłumaczę, jest zrozumiały, czy nie uciekam w ogólniki i czy naprawdę słucham.
Właśnie dlatego takie wydarzenia traktuję nie jako dodatek, lecz jako ważny element swojej pracy. Dzięki temu znam realne problemy ludzi i jestem im w stanie lepiej pomóc w dalszej perspektywie.
Wichrowe Wzgórza
Na zakończenie wieczoru obejrzałam przedpremierowo Wichrowe Wzgórza, na które czekałam od momentu, gdy pierwszy raz o nich usłyszałam kilka miesięcy temu.
Muszę przyznać, że film wzbudził we mnie mieszane uczucia, ponieważ zamiast subtelnej historii miłosnej zobaczyłam opowieść o relacji, którą trudno nazwać romantyczną. Emocje były pokazane bardzo intensywnie, momentami wręcz kontrastowo, przez co całość chwilami przypominała karykaturę, a nie wielowymiarowy dramat.
Jednocześnie, jako osoba, która lubi kostiumowe dramaty, potrafiłam docenić estetykę, stoje i klimat, ale przede wszystkim muzykę, która moim zdaniem była najmocniejszym elementem filmu. To właśnie ona prowadziła napięcie i sprawiała, że sceny, które fabularnie mogłyby wydawać się przesadzone, nabierały emocjonalnej głębi.
Wyszłam z kina z poczuciem, że spędziłam dobry wieczór, nawet jeśli nie ze wszystkim na ekranie się zgadzałam.
Obecność to nie dodatek.
Udział w takich wydarzeniach pokazuje, że moja marka nie istnieje wyłącznie w mediach społecznościowych. Jestem dostępna, rozmawiam, odpowiadam na pytania i nie chowam się za ekranem. Dla mnie profesjonalizm to nie tylko wiedza, ale też gotowość do konfrontowania jej z realnymi problemami ludzi, którzy stoją naprzeciwko.
Jeżeli organizujesz wydarzenie i zależy Ci na tym, aby uczestnicy mogli nie tylko coś „otrzymać”, ale też zostać wysłuchani i dostać merytoryczne wsparcie, moja obecność może realnie wzbogacić taki wieczór.
Bo ostatecznie chodzi o to, żeby każdy zaproszony specjalista nie był dodatkiem do wydarzenia, lecz jego wartościową częścią.





