Koszyk
No products in the cart.

Umów się na spotkanie

Twoje życie czeka. Szybka i długotrwała ulga jest blisko.

Umów się na spotkanie

Twoje życie czeka. Szybka i długotrwała ulga jest blisko.

Czy da się jeść bez liczenia kalorii?

Pamiętasz ten moment, kiedy po raz pierwszy zainstalowałaś aplikację do liczenia kalorii i pomyślałaś: „teraz to już wszystko będzie pod kontrolą”? Przez chwilę faktycznie było fajnie, cyfry się zgadzały, wyniki się pojawiały, a ty miałaś poczucie, że w końcu wygrałaś z chaosem w kuchni. Tyle że po pewnym czasie zaczęło się robić dziwnie… Zamiast myśleć …

Aleksandra Poręba

Dietetyk i psychodietetyk, wspierająca zdrowe nawyki w realnym życiu.

Udostępnij wpis:

Pamiętasz ten moment, kiedy po raz pierwszy zainstalowałaś aplikację do liczenia kalorii i pomyślałaś: „teraz to już wszystko będzie pod kontrolą”? Przez chwilę faktycznie było fajnie, cyfry się zgadzały, wyniki się pojawiały, a ty miałaś poczucie, że w końcu wygrałaś z chaosem w kuchni. Tyle że po pewnym czasie zaczęło się robić dziwnie… Zamiast myśleć o tym, na co masz ochotę, zaczęłaś kalkulować, ile kalorii ma kromka chleba. I tak z jedzenia, które kiedyś dawało przyjemność, zrobił się Excel, ale spokojnie, da się z tego wyjść. Jedzenie bez liczenia kalorii naprawdę istnieje i wcale nie oznacza utraty kontroli. To raczej powrót do zaufania swojemu ciału i odkrycie, że świadome odżywianie może być prostsze, niż myślisz. z jedzenia, które kiedyś dawało przyjemność, zrobił się Excel, ale spokojnie, da się z tego wyjść. Jedzenie bez liczenia kalorii naprawdę istnieje i wcale nie oznacza utraty kontroli. To raczej powrót do zaufania swojemu ciału i odkrycie, że świadome odżywianie może być prostsze, niż myślisz.

Spis treści

Dlaczego tak wiele osób kontroluje każdy kęs?

Kontrola daje poczucie bezpieczeństwa. W świecie, w którym wszystko zmienia się z dnia na dzień, liczenie kalorii wydaje się czymś stałym. Aplikacja mówi ci, co i ile możesz zjeść, więc czujesz się spokojniejsza. Problem w tym, że to spokój na kredyt i wystarczy jeden dzień „poza limitem” i pojawia się poczucie porażki. Często w tle jest lęk: przed przytyciem, przed utratą efektów, a czasem po prostu przed utratą kontroli. Dla wielu osób liczenie to sposób, by okiełznać chaos po wcześniejszych napadach jedzenia albo wieczornym podjadaniu, ale z czasem to właśnie ta kontrola staje się problemem.

Jeśli zauważasz, że twoje samopoczucie zależy od tego, co pokazuje aplikacja, to znak, że czas odetchnąć. Twoje ciało to nie kalkulator, potrafi samo zadbać o równowagę, tylko trzeba mu trochę zaufać.

Ryzyko obsesji i lęku przed jedzeniem

Wszystko zaczyna się niewinnie: chcesz „tylko trochę” pilnować kalorii, żeby lepiej jeść, a po kilku tygodniach boisz się wyjść ze znajomymi na pizzę, bo nie wiesz, ile ma kalorii ser. Znasz to? Liczenie może łatwo przerodzić się w stres i poczucie winy. Psychodietetycy mówią o tym często – im bardziej próbujesz kontrolować każdy kęs, tym bardziej twój organizm się buntuje. Przychodzi zmęczenie, a potem fala: napad objadania, złość na siebie, nowy plan i od nowa. To błędne koło, z którego trudno wyjść, dopóki nie zauważysz, że problemem nie jest jedzenie, tylko sposób myślenia o nim.

I tu wchodzi intuicyjne jedzenie, całe na biało. Bo wbrew pozorom brak kontroli kalorii nie oznacza jedzenia bez granic. Chodzi o zaufanie do siebie, a nie o „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Jak wygląda jedzenie zaufane i intuicyjne?

Jedzenie intuicyjne to taki powrót do podstaw. Jesz, kiedy jesteś głodna. Przestajesz, kiedy jesteś syta. Bez aplikacji, bez ważenia, bez stresu. Działa? Tak, jeśli dasz sobie czas, żeby znów nauczyć się słuchać sygnałów ciała. Bo to, że kiedyś przestałaś je rozpoznawać, nie znaczy, że ich nie ma.

Zaufanie do jedzenia buduje się jak relację z kimś, kto kiedyś cię raz zawiódł – bardzo powoli. Najpierw pojawia się strach, potem próba, a w końcu spokój. Z czasem odkrywasz, że jedzenie bez liczenia kalorii nie prowadzi do katastrofy, tylko do równowagi. Znika obsesja i ciągłe myślenie o tym, „czy można”, a pojawia się przestrzeń na życie. To właśnie jest świadome odżywianie, nie idealne, ale twoje.

Praktyczne wskazówki na start

Nie musisz rzucać aplikacji z dnia na dzień. Zacznij od prostych rzeczy. Zanim zjesz, zapytaj siebie: „czy jestem głodna, czy po prostu zmęczona albo znudzona?”. Jeśli to głód to jedz powoli i skup się na smaku. Jeśli to emocje, zrób coś innego: napij się wody, przejdź się, weź kilka głębszych oddechów.

Nie odmawiaj sobie ulubionych rzeczy, bo to tylko zwiększa chęć na nie. Gdy pozwolisz sobie na wszystko, zniknie efekt zakazanego owocu. Możesz mieć wrażenie, że na początku jesz więcej, ale to minie, kiedy organizm zrozumie, że nic mu nie grozi.

Zaufaj procesowi. Jedzenie bez kontroli kalorii to nie bunt przeciw zasadom, tylko sposób na spokojniejsze życie. A kiedy jedzenie przestaje być centrum twojego świata, nagle okazuje się, że masz energię na rzeczy, które naprawdę są ważne, a nie na liczenie każdego kęsa.

Na koniec zapamiętaj jedno: twoje ciało nie potrzebuje kalkulatora, żeby wiedzieć, kiedy jest głodne. Potrzebuje ciebie, obecnej, uważnej i trochę bardziej wyrozumiałej dla siebie.

Powyższy artykuł powstał w oparciu o wiedzę z książki „Psychodietetyka” autorstwa Anny Brytek-Matera (PZWL, 2020), książki „Kiedy cierpisz na zaburzenia odżywiania” autorstwa Bogny Kuk i Katarzyny Gaber (PZWL, 2022), a także fragmetów konferencji organizowej przez Instytutu Psychodietetyki „Psychodietetyka – fakty i mity”.