Nie jesteś sama, jeśli w ciągu dnia myślisz o jedzeniu częściej niż o wszystkim innym. To trochę jakby Twój mózg miał własny kanał kulinarny działający 24/7, bez przerwy na reklamy. Znasz to uczucie? Z jednej strony wiesz, że nie chcesz o tym myśleć, a z drugiej, jakby coś ciągle szeptało: „a może coś małego?”. To …
Nie jesteś sama, jeśli w ciągu dnia myślisz o jedzeniu częściej niż o wszystkim innym. To trochę jakby Twój mózg miał własny kanał kulinarny działający 24/7, bez przerwy na reklamy. Znasz to uczucie? Z jednej strony wiesz, że nie chcesz o tym myśleć, a z drugiej, jakby coś ciągle szeptało: „a może coś małego?”. To potrafi zmęczyć, frustrować i budzić poczucie winy, ale spokojnie, nie oznacza, że coś z Tobą nie tak. Twój organizm i mózg po prostu robią to, do czego są zaprogramowane: próbują Ci pomóc przetrwać, kiedy czują, że czegoś im brakuje. W tym tekście pokażę Ci, dlaczego tak się dzieje i jak odzyskać spokój bez kolejnej diety.
Spis treści
Jak działa mózg na restrykcyjnej diecie?
Gdy zaczynasz ograniczać jedzenie, Twój mózg nie postrzega tego jako sukces silnej woli, lecz jako zagrożenie dla przetrwania. Włącza tryb alarmowy i podnosi poziom kortyzolu – hormonu stresu. Wtedy każda myśl o jedzeniu staje się silniejsza, a zapachy czy widok jedzenia wydają się intensywniejsze niż wcześniej. Jednocześnie aktywuje się układ nagrody, który sprawia, że nawet zwykła kanapka może wydawać się czymś niezwykle kuszącym.
Kiedy odmawiasz sobie zbyt wielu rzeczy, ciało zaczyna reagować jak w sytuacji niedoboru. Dla mózgu nie ma znaczenia, że robisz dietę z własnej decyzji – on rozumie to jako brak bezpieczeństwa i natychmiast szuka sposobu, by Cię ochronić. Stąd pojawiają się natrętne myśli o jedzeniu, marzenia o czekoladzie i uczucie, że wszystko kręci się wokół posiłków, to właśnie moment, w którym rodzi się obsesja na punkcie jedzenia. To nie jest brak silnej woli, tylko efekt naturalnych reakcji obronnych organizmu.
Dlatego tak często po kilku dniach diety następuje moment „pęknięcia”. Mózg po prostu dopomina się o energię i równowagę. Gdyby nie reagował w ten sposób, nasz gatunek dawno by wyginął. Jeśli więc masz wrażenie, że ciągle myślisz o jedzeniu, to znak, że Twój organizm próbuje Ci coś powiedzieć: potrzebuje jedzenia, ale też spokoju i poczucia bezpieczeństwa. To oczywiście nie jedyny powód, dla którego myślimy o jedzeniu, przyczyn może być znacznie więcej, zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych, ale jest on tym najbardziej prawdopodobnym.
Psychologiczne podłoże obsesji
Za obsesyjne myślenie o jedzeniu często odpowiada nie tylko biologia, ale też emocje. Kiedy czujesz stres, lęk, smutek albo pustkę, jedzenie może stać się prostym i szybkim sposobem, by te emocje chwilowo uciszyć. Mózg uczy się, że jedzenie przynosi ulgę i zaczyna podsuwać ten pomysł za każdym razem, gdy pojawia się napięcie. Z czasem tworzy się nawyk: trudna emocja = myśl o jedzeniu.
Wiele takich reakcji powstaje jeszcze w dzieciństwie, kiedy słodycze były nagrodą za dobre zachowanie albo pocieszeniem po przykrym wydarzeniu. Dorosły umysł wciąż pamięta to połączenie, nawet jeśli wiesz, że baton nie rozwiąże Twoich problemów. Do tego dochodzi perfekcjonizm i potrzeba kontroli, szczególnie kontroli jedzenia, im bardziej próbujesz być „idealna”, tym większe napięcie się pojawia. Jedzenie staje się wtedy sposobem na złagodzenie presji, nie tyle fizycznym głodem, co próbą odzyskania równowagi.
Co może pomóc w odzyskaniu spokoju?
Aby przestać żyć w ciągłym napięciu związanym z jedzeniem, potrzebna jest zmiana podejścia, a nie kolejna dieta. Pierwszym krokiem jest powrót do jedzenia wystarczającej ilości, tak, by ciało znów poczuło się bezpieczne i nie musiało ciągle przypominać o głodzie. Zamiast myśleć w kategoriach „co mi wolno”, warto skupić się na tym, jak jedzenie naprawdę na Ciebie wpływa i jak się po nim czujesz. Jedzenie do syta nie oznacza braku kontroli, ale odbudowanie zaufania do ciała, które wie, ile potrzebuje.
Pomaga też elastyczne podejście, czyli bez sztywnych zasad i kar za każde odstępstwo. Im więcej luzu i ciekawości wobec jedzenia, tym mniej napięcia i obsesji. Praktyka uważności pozwala zauważyć, kiedy głód jest fizyczny, a kiedy to emocje szukają ukojenia. Z czasem uczysz się reagować na stres czy zmęczenie inaczej niż przez jedzenie. Ważne jest też mentalne odpuszczenie, zamiast powtarzać sobie „nie mogę” albo „nie powinnam”, lepiej zapytać „czego teraz potrzebuję?”. To pytanie otwiera przestrzeń na realny wybór, nie walkę.
Odzyskanie spokoju w relacji z jedzeniem to proces. Nie dzieje się z dnia na dzień, ale każdy krok w stronę zaufania do siebie przynosi ulgę i wolność, której nie da żadna dieta.
Rola psychodietetyka w procesie zmiany
Pomoc psychodietetyka często bywa kluczowym elementem w odbudowie zdrowej relacji z jedzeniem. To nie jest przyznanie się do porażki, ale świadoma decyzja o tym, że chcesz zrozumieć swoje zachowania i odzyskać spokój. Psychodietetyk nie daje gotowej diety ani listy zakazów, a pomaga odkryć, co kryje się za Twoimi nawykami, jakie emocje kierują Twoimi wyborami i jak krok po kroku odzyskać równowagę.
Podczas pracy z psychodietetykiem uczysz się rozpoznawać prawdziwy głód i sytość, a także odróżniać jedzenie z potrzeby od jedzenia z emocji. To proces, w którym zaczynasz budować zaufanie do własnego ciała i odkrywasz, że nie musisz już z nim walczyć. Dzięki temu stopniowo znika poczucie winy, napięcie i nieustanna kontrola nad każdym kęsem.
Taka współpraca to nie tylko praca nad talerzem, ale nad całym kontekstem życia: relacjami, stresem, sposobem odpoczynku. Celem nie jest idealne jedzenie, lecz większa harmonia między tym, co czujesz, a tym, co wybierasz. Psychodietetyk pomaga Ci wrócić do naturalności, w której jedzenie przestaje być wrogiem, a staje się częścią życia, nie jego centrum.
Powyższy artykuł powstał w oparciu o wiedzę z książki „Psychodietetyka” autorstwa Anny Brytek-Matera (PZWL, 2020), książki „Kiedy cierpisz na zaburzenia odżywiania” autorstwa Bogny Kuk i Katarzyny Gaber (PZWL, 2022), a także fragmetów konferencji organizowej przez Instytutu Psychodietetyki „Psychodietetyka – fakty i mity”.





