Koszyk
No products in the cart.

Umów się na spotkanie

Twoje życie czeka. Szybka i długotrwała ulga jest blisko.

Umów się na spotkanie

Twoje życie czeka. Szybka i długotrwała ulga jest blisko.

Jak ograniczyć słodycze bez poczucia winy?

Jeśli tu trafiłaś, to pewnie miałaś momenty, gdy zarzekałaś się, że "od jutra koniec ze słodyczami"... a potem znów sięgasz po czekoladę. Może czasem czujesz się z tym ok, ale bywa, że pojawia się wstyd, wyrzuty sumienia, myśli typu "znów zawaliłam". Nie jesteś z tym sama. Dobra wiadomość? Nie trzeba rezygnować ze słodyczy, żeby lepiej …

Aleksandra Poręba

Dietetyk i psychodietetyk, wspierająca zdrowe nawyki w realnym życiu.

Udostępnij wpis:

Jeśli tu trafiłaś, to pewnie miałaś momenty, gdy zarzekałaś się, że „od jutra koniec ze słodyczami”… a potem znów sięgasz po czekoladę. Może czasem czujesz się z tym ok, ale bywa, że pojawia się wstyd, wyrzuty sumienia, myśli typu „znów zawaliłam”. Nie jesteś z tym sama. Dobra wiadomość? Nie trzeba rezygnować ze słodyczy, żeby lepiej radzić sobie z problemem ze słodyczami i odzyskać nad nimi kontrolę. Co więcej, można je ograniczyć bez frustracji, bez restrykcji i bez tego całego emocjonalnego bagażu.

Jeśli zastanawiasz się, dlaczego tak trudno przestać sięgać po coś słodkiego, jak to się dzieje, że cukier poprawia nastrój, albo co można zrobić, gdy znów nachodzi Cię nieodparta ochota na tabliczkę czekolady, jesteś w dobrym miejscu. W kolejnych akapitach rozwijam te tematy i podpowiadam, co naprawdę działa.

Zacznijmy od podstaw, bo zrozumienie tego, dlaczego słodycze tak bardzo przyciągają, to pierwszy krok, żeby mieć nad nimi realną kontrolę.

Spis treści

Dlaczego słodycze są tak kuszące?

Bo są jak ten znajomy, który zawsze przychodzi w złym momencie, a mimo to zawsze go wpuszczasz.

Ale konkretnie: słodycze to idealne połączenie cukru i tłuszczu, które działa na mózg jak… prezent urodzinowy i premia w pracy jednocześnie. Nasz układ nagrody, czyli ten sam mechanizm, który odpowiada za przyjemność i motywację, reaguje bardzo intensywnie na wysokoenergetyczne jedzenie. Szczególnie jeśli mówimy o produktach, które są słodkie, chrupiące, miękkie, pachnące, tłuste, a najlepiej wszystko naraz. To połączenie sprawia, że wydziela się dopamina, a mózg uczy się: „Hej, to było fajne, zróbmy to znowu”.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że słodycze to jedzenie łatwe do zdobycia, łatwe do zjedzenia, a trudne do porzucenia. Przemysłowe słodycze są projektowane przez specjalistów tak, by były maksymalnie przyjemne sensorycznie i… maksymalnie trudne do odstawienia. W efekcie, zamiast jednej kostki czekolady, kończysz z pustym opakowaniem i pytaniem: „kto to zjadł?” – a odpowiedź bywa brutalna: „ja”.

Dodatkowo, jeśli w ciągu dnia jesz nieregularnie, omijasz posiłki, boisz się kalorii jak horrorów, to wieczorem organizm postawi ci ultimatum. Będzie domagał się szybkiej energii, a na liście najskuteczniejszych źródeł błyskawicznej ulgi króluje właśnie coś słodkiego. Szczególnie gdy jesteś zmęczona, zestresowana albo emocjonalnie wyczerpana.

Warto też wiedzieć, że częste sięganie po słodycze nie zawsze oznacza uzależnienie od cukru, to często efekt biologicznych i emocjonalnych mechanizmów, które działają w tle. To efekt złożonych mechanizmów biologicznych i psychologicznych. Jeśli słodycze dają szybkie ukojenie, to mózg zapamiętuje: „działało – powtórz!”. A potem zaskoczenie, że przy kolejnym spadku nastroju znowu jesteś w kuchni.

Dlatego kluczowe pytanie brzmi nie „jak przestać jeść słodycze”, ale: „co sprawia, że one stają się jedynym ratunkiem?”

Cukier jako pocieszyciel i „nagroda”

Czy sięganie po coś słodkiego po ciężkim dniu to tylko łakomstwo? Niekoniecznie. Dla wielu z nas cukier działa jak plasterek na emocje – szybki, skuteczny i… niestety krótkotrwały.

Zacznijmy od tego, że jedzenie bardzo często spełnia funkcje inne niż tylko odżywcze. Sięgamy po słodycze, gdy jesteśmy znudzeni, przytłoczeni, zmęczeni albo samotni. A nasz mózg, który nie odróżnia głodu fizycznego od emocjonalnego, podsuwa jedno rozwiązanie: coś pysznego i słodkiego. I tu właśnie wchodzi baton w roli pocieszyciela.

Często powielamy schematy z dzieciństwa. Dostałaś lizaka po szczepieniu? Czekoladkę za dobre oceny? Albo lody na poprawę humoru po smutnym wydarzeniu? Mózg zapamiętuje to jako skuteczną strategię regulowania emocji. W dorosłości odtwarzasz to automatycznie, nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. W ten sposób cukier staje się nie tylko nagrodą, ale i „emocjonalnym opatrunkiem”.

Co więcej, w kulturze diet i kontroli jedzenia cukier bywa traktowany jako wróg numer jeden. A zakazane rzeczy smakują… lepiej. Im bardziej sobie czegoś odmawiamy, tym silniejsza staje się potrzeba odreagowania. Dodatkowym problemem jest ciągłe myślenie o tym, żeby nie jeść słodyczy, co w konsekwencji jeszcze bardziej napędza naszą ochotę, ponieważ nasze myśli skupiają się głównie wokół żywności rekreacyjnej. Słodycze stają się więc nie tylko źródłem przyjemności, ale też symbolem „wolności od restrykcji”.

Problem nie tkwi jednak w samej czekoladzie. Chodzi o to, jaką funkcję pełni w naszym życiu. Jeśli regularnie używasz jedzenia do radzenia sobie z emocjami, warto się temu przyjrzeć. Cukier nie rozwiąże problemów, a co najwyżej je chwilowo zagłuszy, dlatego warto przyjrzeć się temu, jak wyglądają u Ciebie relacje między słodyczami i emocjami.

Jednak jest dobra wiadomość. Da się to zmienić. Ale nie przez kolejną dietę, tylko przez naukę innych sposobów reagowania na emocje i codzienne napięcia. Wtedy baton przestaje być terapeutą, a wraca na swoje miejsce, jako coś, co można zjeść z przyjemnością, ale nie z przymusu.

5 sposobów na zmniejszenie ochoty

Masz ochotę na coś słodkiego? Zamiast walczyć ze sobą, lepiej poznaj, co realnie pomaga tę ochotę zmniejszyć. Nie chodzi o zakazy ani o silną wolę ze stali, tylko o konkretne strategie, które działają na ciało i głowę.

  1. Jedz regularnie i wystarczająco. Brzmi banalnie, ale naprawdę działa. Gdy organizm dostaje regularne i odżywcze posiłki, nie musi domagać się cukru jako szybkiego źródła energii. Głód fizyczny to jedno z największych zagrożeń dla równowagi i główny powód wieczornego buszowania po szafkach. Jeśli śniadanie to kawa, obiad jest przypadkiem, a kolacja walką, to ciało upomni się o kalorie. I zrobi to głośno.
  2. Zadbaj o sen, ruch i relaks. Brak snu i chroniczne napięcie zwiększają poziom kortyzolu i obniżają zdolność do racjonalnych wyborów. Cukier staje się wtedy skrótem do „lepszego samopoczucia”. Ruch, nawet lekki, poprawia nastrój i pomaga zredukować napięcie. A porządny sen, no cóż, to fundament. Bo trudno odmawiać sobie czekolady, gdy jedyne, o czym marzysz, to drzemka.
  3. Odczaruj słodycze. Jeśli traktujesz je jak wroga publicznego numer jeden, to… gratulacje, właśnie dałaś im więcej mocy. Słodycze nie są ani dobre, ani złe – to tylko jedzenie. Im bardziej ich unikasz „bo nie wolno”, tym bardziej stają się obiektem obsesji. Gdy pozwolisz sobie zjeść je bez wyrzutów, paradoksalnie mogą przestać być aż tak ekscytujące.
  4. Rozpoznawaj, czy to głód, czy emocje. Ochota na słodycze często nie ma nic wspólnego z potrzebą energetyczną. To może być nuda, stres, samotność, nagroda po ciężkim dniu. Zadaj sobie pytanie: „Czy zjadłabym teraz coś neutralnego, np. ryż z warzywami?” Jeśli nie, możliwe, że to nie głód.
  5. Zmień myślenie z „muszę przestać” na „chcę wybierać świadomie”. Im bardziej zakazujesz sobie jedzenia, tym bardziej ono rządzi tobą. Zamiast stawiać na restrykcje, wybieraj. Może masz dziś ochotę na coś słodkiego, weź i pozwól sobie na to. Ale może też nie potrzebujesz całej paczki ciastek, tylko kawałek. Świadomość i uważność to naprawdę silniejsze narzędzia niż przysięgi składane wieczorem po napadzie.

Co robić, gdy wracają napady?

Napady jedzenia nie biorą się znikąd. Nie są też dowodem na to, że „masz problem z jedzeniem” w sensie charakteru czy braku samokontroli. Ich źródła są głębsze: wynikają z połączenia fizjologii, emocji i naszych codziennych nawyków. I właśnie dlatego nie pomogą tu ani zakazy, ani diety, ani kolejne „muszę się ogarnąć”.

Napady najczęściej pojawiają się w wyniku kilku jednoczesnych czynników i choć mogą wyglądać jak nagła utrata kontroli, w rzeczywistości są przewidywalną reakcją organizmu i psychiki na przeciążenie lub brak równowagi. Zwykle zaczyna się od zbyt długiej przerwy między posiłkami, nadmiaru stresu albo emocjonalnego napięcia i kończy się zajadaniem słodyczami w poszukiwaniu szybkiej ulgi. Jeśli przez cały dzień działasz na rezerwie, wieczorem ciało i umysł domagają się szybkiego odreagowania. I właśnie wtedy pojawia się ta nieodparta chęć zjedzenia „czegoś konkretnego”.

Wbrew pozorom, restrykcje wcale nie pomagają. Paradoksalnie, często są właśnie tym, co wywołuje kolejne napady. Sztywne zasady żywieniowe zwiększają napięcie, a każde ich złamanie wywołuje poczucie winy i uruchamia myślenie typu „i tak już po wszystkim”. Dlatego warto odpuścić ideę „idealnego jedzenia” i skupić się na tym, co naprawdę wspiera ciało i głowę. Elastyczność żywieniowa to nie przyzwolenie na wszystko, ale strategia, która pomaga wyjść z błędnego koła: kontrola → napięcie → wybuch.

Po napadzie kluczowe jest nie osądzanie siebie. Większość osób automatycznie wpada w spiralę myśli: „znowu mi się nie udało”, co tylko wzmacnia poczucie porażki i zwiększa ryzyko kolejnego epizodu. Tymczasem warto spojrzeć na to jak na sygnał ostrzegawczy, czyli coś wymaga uwagi. Może głód był zbyt duży, może dzień zbyt intensywny, może emocje nie miały gdzie się pomieścić. Pytania, które warto zadać sobie w takich chwilach: „co tak naprawdę się wydarzyło?”, „czego potrzebowałam?” i „jak mogę to następnym razem zauważyć wcześniej?”

Warto rozważyć wsparcie, jeśli napady pojawiają się regularnie, są trudne do zatrzymania lub mają wpływ na jakość życia. Spotkanie z psychodietetykiem czy terapeutą może pomóc rozpoznać przyczyny, przepracować schematy i nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z napięciem czy emocjami. To nie jest oznaka słabości, tylko dowód odwagi i troski o siebie.

Powyższy artykuł powstał w oparciu o wiedzę z książki „Psychodietetyka” autorstwa Anny Brytek-Matera (PZWL, 2020), książki „Kiedy cierpisz na zaburzenia odżywiania” autorstwa Bogny Kuk i Katarzyny Gaber (PZWL, 2022), a także fragmetów konferencji organizowej przez Instytutu Psychodietetyki „Psychodietetyka – fakty i mity”.